Rodzice kontra słodycze. Czy to przegrana walka?

Rodzice kontra słodycze i ich wpływ na zdrowie dzieci. Temat „przerabiany” na blogach parentingowych, w kobiecych pismach i lekarskich gabinetach…

Uogólniając, każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Chce, żeby było zdrowe, mądre, szczęśliwe i żeby zdrowo się odżywiało. Niestety, nie zawsze udaje się wszystkie te cechy połączyć, a wpływ mają na to… rodzice.

Rodzic i płaczący maluch równa się słodycz

Wczoraj odprowadzałam dziecko do przedszkola i byłam świadkiem sceny, która dała mi do myślenia. Dziecko może 3-4 letnie, rzewnie płakało i nie chciało odejść od taty. To był chyba pierwszy dzień w przedszkolu. Widać było, że sytuacja nie jest prosta. Tata jakoś oderwał synka od siebie i wtykał na siłę w małą rączkę lizak, którym maluch nie był zupełnie zainteresowany. Ewidentnie wolał bliskość rodzica. Jak jeden lizak nie poskutkował, to tata wziął do ręki drugi i wciskał maluchowi oba. Cóż… to i tak nie pomogło. Na koniec ojciec odwinął lizak z papierka, sam polizał i włożył zapłakanemu dziecku do buzi. Tym razem poskutkowało niczym narkotyk. Kiedy maluch był już „zasłodzony”, można było go wreszcie zaprowadzić do sali, oczywiście z lizakami w ręku. Tym sposobem rodzic kupił sobie spokój słodyczami.

Takich przedszkolnych przypadków jest, niestety, więcej.

Na początku roku w przedszkolu bardzo często słychać w szatni, jak mamy zawiązywały pakt ze swoimi dziećmi. Maluchy nie będą płakać, a w zamian za to mamy przyniosą po południu jajko z niespodzianką, żelki, lizaki albo po przedszkolu będą lody. Takie transakcje u wielu rodzin trwają do dzisiaj. Słodycze są nagrodą, pocieszeniem i uszczęśliwieniem dziecka. Rodzice sami zastawiają na siebie pułapkę „słodzenia” dzieci. A maluchy domagają się ich przy każdej okazji, wołając w ten sposób o uwagę i uczucie.

Czy rodzice zastanawiają się, ile razy dziennie ich dziecko je słodycze?

Rano – w przedszkolu na do widzenia, a dzieci szkolne często mają rogal z czekoladą zamiast kanapki lub napój czekoladowy w kartoniku.

II śniadanie – batonik i czekolada z automatu wcale nie są pojedynczymi przypadkami.

W ciągu dnia nadarzają się jeszcze inne okazje, na przykład tort, cukierki i ciastka, bo akurat jakieś dziecko ma urodziny.

Rodzice kontra słodycze
fotolia

 

 

Podwieczorek z przedszkolu – bułka z dżemem, galaretka, kisiel, drożdżówka, ciasto. A to też są słodycze.

W drodze powrotnej do domu ze szkoły czy przedszkola zdarza się podjadanie żelków ze sklepu, batoników albo obiecanego jajka z niespodzianką.

Wieczorem rodzice też zaserwują coś słodkiego na poprawienie humoru.

I tak słodzimy się i uzależnimy od cukru przez cały dzień

I tak słodzimy się przez cały dzień. Może troszkę to przerysowałam, ale niestety,niewiele. Chodzę ze swoimi dziećmi na place zabaw, do przedszkola czy szkoły i widzę ile i co dzieciaki jedzą. Nie twierdzę, że wszystkie, ale naprawdę ogromna część.

Przy dostarczanej codziennie takiej ilości cukru nasze dzieci są już od niego uzależnione. Co gorsze, im więcej go jedzą, tym próg wysycenia-zasłodzenia osiągają później, więc jedzą więcej i więcej.

To tylko słodycze, a przecież do tego dochodzi jeszcze porcja cukru ukrytego, na przykład w płatkach śniadaniowych, napojach, owocach, sokach, pieczywie, a nawet… w wędlinie.

Czas pomyśleć: ile moje dziecko zjada słodyczy i czy to jest naprawdę potrzebne?

Pamiętajmy, że cukier może być przyczyną lub katalizatorem różnych chorób, m.in. próchnicy, otyłości, grzybicy, AZS i wielu innych.

Cukier jest przyczyną rozregulowania łaknienia.

Dzieci, które jedzą między posiłkami słodycze, nie mają potem ochoty na podawany o normalnej porze obiad czy kolację. Po prostu nie czują już głodu. Regularny, zdrowy posiłek został zastąpiony bezwartościowym cukrem. Dziecko ma uczucie sytości, ale dostarczony pokarm nie jest wartościowy, nie przyczynia się do budowania zdrowych tkanek, silnych kości i mięśni.

Inną ważną sprawą są posiłki z dodatkiem słodyczy, takie jak naleśniki z masą czekoladową i słodką śmietanką, mizeria z cukrem, kurczak w miodzie itp.

Nawet nie zauważamy, że dodajemy cukier prawie do wszystkiego. A nie jest to nikomu potrzebne.

Cukier zawarty w produktach codziennego spożycia i innych dodatkach nie powinien przekraczać 10% dziennej wartości energetycznej.

To jest około 200 kcal licząc osobę dorosłą.

To jest tyle, co jeden niewielki batonik!

Słodycze powinny być tylko okazyjnym dodatkiem do naszej diety, nie jej stałym, codziennym elementem.

Warto o tym pamiętać, aby uniknąć w przyszłości licznych chorób.

Kinga Biernacka
Kinga Biernacka

 

Kinga Biernacka

Dietetyk pracująca w Centrum Medycznym City Clinic , mama